Siemka. Październik bez telefonu i facebooka.

Witaj na stronie mojego październikowego challenge'u! Każdego dnia będę tu zamieszczał jakieś drobne przemyślenia. Obecna forma jest głównie dla znajomych, lecz bardzo prawdopodobne, że gdzieś w listopadzie spróbuję stworzyć wersję porządną, dla każdego. Miłego czytania!

Dzień 0:

No to dzisiaj to jest po 19 godzinie i ogólnie to zaczynam odczuwać niepokój związany z usunięciem fb i wyłączeniem telefonu. No, ale nie będę się uginał.

Strona aktualnie jest testowa i w trakcie pewnie będę miał masę czasu, żeby ją ulepszać (więc może się nie zmienić). Pozdrawiam z tej strony Miłosza i Osu (haha…). Jakoś może zmienie format wyświetlania dni, czy coś. Przydałby się feedback to możecie mordeczki mi wysyłać jakieś wiadomości co bym mógł zmienić jak wam się nudzi XD.

Mój e-mail: jakub@volk.pl

P.S. Może Daria to będzie czytać to ją też pozdrawiam!

1. Usunięcie konta na facebooku (nowe 1 listopada),

2. Wyłączenie telefonu (i p h o n e), wrzucenie go do pudełka i oddanie tacie. Nowy telefon (“niesmartfon”) załatwię sobie myślę, że do dwóch tygodni, tak żeby był ze mną kontakt XD. Nie miejcie mi za złe, nic takiego się nie dzieje. W razie spotkania to dawajcie znać emailem (XDD :_). Pozdrawiam.

3. Idę golić brodę. To będzie hardcore, ale odrośnie mi szybko.

Emocje: niepokój, ale także i chęć zmiany. Wyjście ze strefy komfortu.

Pozdro!

Dzień 1:

Pozderko mordeczki. Ogólnie to dzionek już mija, a ja ogarniam wszystko trochę na ostatnią chwilę XD. To wszystko zajmuje tyle czasu… ale dobra powoli do przodu. Myślę, że w formacie będzie to “POST CODZIENNIE O 19”. Jeszcze zastanawiam się nad zmianą formy, ale powoli do przodu.

Dzień bez telefonu minął mi o tak o w sumie XD. Wcale go nie potrzebowałem, więc całkiem spoko. Nie wiem tylko w zasadzie co ja mogę w ogóle robić, ale z czasem myślę, że i na to znajdę odpowiedź. 

Emocje: brak niepokoju, w sumie to i zadowolenie! Czuję mega spokój, tak jakbym z umysłu wyciągnął jakiś gwóźdź. 

Obok (na telefonie poniżej) zamieszczam w sumie przemyślenia napisane przeze mnie wczoraj. Nie wiem jakie budzi odczucia ten tekst napisany przeze mnie, ale no wrzucam tu wszystko i pod koniec miesiąca myślę, że będzie z tego fajny pamiętniczek. Pozdro, do jutra!

W styczniu tego roku zgoliłem brodę i momentalnie pożałowałem swojej decyzji. Jak ja wyglądam – pomyślałem. Jak żyć teraz mogę? Z oczu poleciało kilka łez.

Dziś stoję w tym samym miejscu co wtedy, lecz teraz wiem, że to Ja stoję za tymi rzeczami. Nie jestem swoim ciałem, nie jestem też brodą. Jest ona dla mnie tylko dodatkiem. Cóż to za człowiek, który ukrywa się za maską? Choć to chyba pytanie retoryczne, bowiem robimy to na co dzień.

O brodzie marzyłem już od wieku nastoletniego. Mając lat piętnaście byłem dumny ze swojego (oczywiście fatalnie wyglądającego) zarostu. Nie przeszkadzało mi to, no bo chyba lepsza już jakakolwiek broda, niż żadna?

W międzyczasie jednak coś się zaczęło zmieniać, a ja zamiast wyrastać zacząłem się po prostu za brodą kryć. Patrząc jednak teraz na swoją twarz bez zarostu widzę siebie, bo maska nie ma żadnego znaczenia.

Jestem sobą! – a brodę zapuszczam nową. Lepszą i mocniejszą na silniejszym fundamencie.

Dzień 2:

Dzień drugi. Wczorajszym wieczorem odczuwałem ogromne niewyobrażalne szczęście! XD Jestem bardziej social w relacjach. Bez telefonu i ciągłego kontaktu z innymi, aż mam ochotę po prostu gdzieś iść do ludzi, a nie siedzieć i pisać przez telefon. Dodatkowo nie mając przy sobie wieczorem telefonu jakoś nie mam specjalnej ochoty na późniejsze chodzenie spać. Widzę, że jestem zmęczony i po prostu „dążę do kładzenia się”.

Czuję, że telefon wcale nie jest do niczego potrzebny. Bez niego mi lepiej! Jest przydatny, to prawda, ale wcale nie jest niezbędny do życia. Tak naprawdę jest to zajmowacz czasu. Zastanawiam się nad nazwą domeny… JESTEMJAKUB.PL to na pewno dobry pomysł.

Wyszedłem dzisiaj wpłacić pieniądze do banku (20 złotych) i fajne to było bardzo doświadczenie. Bez telefonu ciężko jest się schować przed otaczającym światem idąc gdzieś. Pozostawało mi jedynie poprawianie zegarka, ale na dłuższą metę nawet nie chce sie tego robić. Człowiek od razu staje się pewniejszy siebie, więc Miłosz wiesz co robić ;—).

ANGIELSKIE ZIMNO:

Będąc w Anglii na praktykach w tamtym roku będąc ubranym w kurtkę i grubą bluzę patrzyłem tylko z politowaniem i niechęcią na anglików… czemu te dzieci chodzą boso po plaży skoro jest tak cholernie zimno? Ah, gdybym był teraz w Anglii pewnie podzieliłbym ich los (w sensie w koszulce bym chodził, nie, że boso XD).

UKRYTY CHALLENGE: 

Dowiecie się o nim po jego zakończeniu.

Pozdrawiam was wszystkich i STAY TUNED! W razie czego wysyłajcie jakieś przemyślenia, albo notujcie i do rozmowy przez telefon z chęcią wysłucham.

Dzień 3:

Trzeci dzień troszkę chaotyczny. Wszystko robię na ostatnią chwilę! Jakoś czas mi tak leci, co ja poradzę. Na bieżąco aktualizuję stronę i dodaje małe zmiany, które mogą ulepszyć czytanie. Wczorajszym wieczorem byłem zmęczony dość wcześnie i dość wcześnie także się położyłem spać. Z uwagi na fakt, iż nie wiem co robić przyjmuję przypadkowe rzeczy i wydarzenia z chęcią. Idę zaraz na koncert na zamku. Za tydzień jadę też w góry.

Ze spostrzeżeń jestem w stanie stwierdzić, że bez ciągłego zajęcia telefonem uwidaczniają się wszystkie emocje. Są dużo bardziej intensywniejsze. Oprócz tego odczuwam jakby coś na miarę „zespołu odstawiennego”, bo byłem dziś bardziej wkurzony i podirytowany, niż zwykle. Zadałem sobie wczoraj pytanie na temat tego do czego potrzebuję telefonu i wyszło mi może z cztery, pięć konkretnych aplikacji :_.

Pewnie też macie taki problem: co mogę robić? – pytacie – i chwilę później nie znajdując dobrej odpowiedzi sięgacie po telefon i kładziecie się na łóżku oglądać „rzeczy w internecie” (mess, yt, a u niektórych tik tok). Gdy już pozbędzie się telefonu i wszelkich zajmowaczy wówczas umysł sam z siebie poszukuje odpowiedzi na pytanie „co może robić”.

Wstając byłem ospały jak rzadko kiedy. Dzień przeleciał mi dość szybko. Powoli do przodu! Czuję też, że nie poświęcam dość dużo czasu na zapisanie czegoś sensownego, ale myślę, że zmieni się to z czasem.

Polecam śledzić na bieżąco #nophoneifbchallenge.

Pozdro!

(log: usunąłem dostęp do menu, bo skupiać się będę na razie głównie na tej stronie).

Dzień 4:

Wczorajsze spontaniczne wyjście okazało się czymś niesamowitym. Koncert był fantastyczny. Po nim poszedłem z tatą na piwo i… będąc w lokalu dosiedli się do nas członkowie zespołu : ). Poznałem ich i mogłem z nimi porozmawiać. Totalny odjazd (XD). Oprócz tego mam nową crush.

Poznając osoby starsze automatycznie zwracam się poprzez „Pan”. Jakoś tak zostałem nauczony i teraz ciężko mi się przestawić, a wychodzi na to, że zwracanie się poprzez „Pan” jest całkiem nietaktowne. Jak mówić do osób starszych przez „Ty”? Jeszcze tego nie umiem, ale to kwestia przestawienia się. Też tak macie?

Idąc na Zamkowy Koncert zauważyłem, że byłem naturalnie social i byłbym w stanie rozmawiać z nieznajomymi dziewczynami ot tak, bez powodu. Nie jest to nic odkrywczego, ale jednak wiem, że mając telefon pewnie bym się w niego gapił, a w przypadku chęci zagadania do kogoś pewnie bym ją „zdławił w zarodku”.

No Phone Challenge to próba zbudowania na nowo fundamentów funkcjonowania w tej rzeczywistości. Zauważyłem, na przykład, że bez telefonu umysł posiada niesamowitą zdolność zapamiętywania. Nie mając rzeczy, w której można coś zapisać jakoś tak się po prostu pamięta o tym czymś.

Świat jest pełen możliwości, a my wolimy wybrać telefon poza poznawaniem tego wszystkiego! Nie uważam się za skrajnie introwertyczną osobę (nawet oposite), jednakże zauważyłem, że wielu działań nie podejmuję po prostu kryjąc się w telefonie. Jakoś tak się nie chce, po co? Bez niego jest dużo ciekawiej. Mając telefon jakoś nie myślimy o tym, żeby dzwonić po znajomych (no, bo można od niechcenia napisać, co nie?). Jakoś tak czasem nie chce się wychodzić, a tutaj problem sam się rozwiązuje – pragnie się tego. W dodatku pewnie wszędzie bym jeździł autobusem (chodził z niechęcią), a teraz gdy nie mam „darmowej opcji jazdy” dzięki apce w telefonie to po prostu idę na piechotę i jestem z tego powodu zadowolony. Wszystko wypełniamy telefonem! Cytując: „Bez telefonu mi się nawet fantastycznie oczekuje na makaron”.

Dziś już troszkę lepiej z czasem : ) Pozdro!

Dzień 5:

Zastanawiam się czy można by zamienić telefon, np. na smartwatcha.

W ogóle to na zdjęciach wychodzę bardzo poważnie.

Dużo pomysłów przychodzi dopiero wówczas, gdy nie szukamy ich umysłem, np. leżąc podczas zasypiania.

Za dużo rzeczy odwraca naszą uwagę od nas samych.

Nasze idee i przekonania nie są nic warte!

Astrud Gilberto – The Girl From Ipanema

Dzień 6:

No witam, siemaneczko, co tam słychać. 

Zastanawiam się jakby tu przebudować stronkę, żeby była bardziej przejrzysta, a nie tylko na zasadzie “rozwiń”. Nie chce też postować przemyśleń w formie postów, bo to tylko zajmowałoby czas ładowaniem podstron, itp. Chociaż może…

Miłosz-Osu robicie wspólne urodzinki? Kozacko by było chyba.

Nie wiem czy ktoś to czyta. Wczoraj miałem mood… ale dzisiaj kozaczek energia, lecimy z tym koksikiem (sorry, jeśli nie jesteście Miłosz-Osu i musicie czytać ten fragment…).

Chyba w listopadzie zrobię miesiąc ze ‘smartwatch only’, ale nie wiem jak by to zrobić, żeby takowy dostać, aż na miesiąc… Do telefonu naprawdę nie mam ochoty wracać. Ogólnie to:

Tak naprawdę to bez telefonu dopiero zaczyna się życie, oczywiście, jeśli w pełni nad telefonem nie panujesz. Jeśli zaś wybierasz go zamiast swoich celów, wówczas tak naprawdę jest tylko nieistotną zabawką.

Czytanie książek idzie dużo lepiej! Ogólnie jest fajniej, no co ja mogę powiedzieć. Zapewne dla was wydaje się to być aspołecznym odcięciem, ale życie naprawdę jest dużo fajniejsze. Może kiedyś się przekonacie…

W ogóle też tak macie, że jesteście zmęczeni o 21, ale macie przekonanie, że chodzić spać o tej godzinie to nienajlepszy pomysł? Siedzicie sobie właściwie nie robiąc nic istotnego i tylko tracicie czas… Bez telefonu także i ten problem się rozwiązuje!

Ciekawi mnie jak bym się sprawdzić jako youtuber, na przykład: „Podsumowanie miesiąca bez telefonu”. Brzmi intrygująco (takie rozwiązanie, z mojej perspektywy).

Wciąż myślę nad przyjemną nazwą domeny. Pomożecie mi w swoim czasie.

Żegnam się na dziś i pozdrawiam! Pozytywnej energii wszystkim. Jeśli się czymś przejmujecie to pamiętajcie, że dzIEcI w aFRyCe MaJĄ goRzEJ. Pozdro!

Dzień 7:

Żyjemy w bylejakości! Trzeba coś z tym zrobić!

Wstaję ewidentnie za późno i aktualnie nad tym pracuję. 

Bez telefonu wcale tak dużo się nie zmienia. Większość nawyków zostaje na miejscu, więc możliwe, że nasza produktywność wcale nie wzrośnie w początkowym terminie. Niemniej jednak brak telefonu daje nam lukę na uzyskanie świadomości tego jak działamy i wówczas ze „złymi” nawykami możemy zacząć sobie radzić.

Bez telefonu czuję się taki clean i choć moje życie przez te 6 dni diametralnie się nie zmieniło to czuję jakiś taki większy spokój, czystość.

Korzystanie z komputera zajmuje mi trochę za dużo czasu, ale nad tym też aktualnie pracuję! Kwestia zaplanowania wykorzystania swojego czasu i wszystko staje się prostsze…

Nowy e-mail: jakub@volk.pl

MiłĘgo dnia!

Dzień 8:

Mood day, ale muzyka trance ratuje wszystko…

Dzień bez specjalnych przemyśleń, więc niczym was nie zaskoczę… (*odgłosy świerszczy w tle*).

Dobra to ogólnie tak: miałem gdzieś dziś wychodzić, ale nic z tego nie wyszło, więc zaraz idę samemu na piwo. Jeszcze nie robiłem czegoś podobnego (czyż można być bardziej zdesperowanym??). Nie będę miał telefonu, więc już widzę siebie siedzącego samotnie przy stoliku… w ciszy… no zapowiada się niesamowita zabawa. Trzymajcie kciuki! Mam tylko nadzieję, że nie skończę jako samotny alkoholik.

Ja za 30 lat: kur, trzeba było wtedy zostać w domu.

No, ale może tak nie będzie… KTO WIE!

Powoli nabieram ekstra(sra)wertycznej energii, ale może to oznaka głębokiej depresji (i co nic nie wiecie hehe). Ale no nie, żebym się z kogoś śmiał, więc luźno. W ogóle to jest tak fantastycznie zimno, że idę i wracam na piechotę. Gituwa max (osobo starsza czytająca to – nie załamuj się!).

No to pozdrawiam, miłego dnia czy co tam. Siema.

Dzień 9:

Witam. Dzisiaj notes trochę w pośpiechu. 

Ogólnie to wczoraj byłem na piwie. Samotnie siedziałem delektując się chwilą i było całkiem przyjemnie! Zaraz natomiast jadę w góry i będę dopiero w niedzielę, dlatego też dzień 10 i 11 może być troszkę opóźniony (przypominam, że nie mam telefonu).

Śpię z reguły za długo, natomiast dzisiaj wstałem dużo wcześniej i naprawdę podoba mi się taka opcja. Będę to powoli rozwijał, aby stało się czymś naturalnym (weszło mi w nawyk). Oprócz tego w ciągu dnia bardziej się daję pochłaniać książce (może to kwestia książki??).

Myślę, że śmiało mogę rzec, że nie chcę powracać do telefonu. Nie potrzeba mi go. Wystarczy w zupełności telefon tylko do dzwonienia i sms… i tyle! Może akurat jakiś znajdę (obecnie mam… ale na wpół rozjechany przez auto :)).

Tak sobie myślę, że ostatnio za dużo w moim życiu rozmyślań i zaangażowania w sprawy zapewne nieistotne. Czasem lepiej jest odpuścić-i-puścić wodzę fantazji i kreatywności, niż na siłę szukać rozwiązań umysłem.

Ciekaw jestem jak mi pójdzie nocowanie pod namiotem w październiku. No i ciekaw jestem jak mi minie ten czas poza domem bez telefonu. Widzimy się (widzimy??) w niedzielę, lub w poniedziałek tak, więc pamiętajcie, aby tutaj zaglądać.

Ciekawego weekendu wszystkim ;). Siema!

Dzień 10 i 11:

Spałem w saunie. Przez noc praktycznie nie zmrużyłem oka. Było słychać dwie chrapiące osoby. Po siódmej rano przygrywały już trzy. Ta muzyka z piekła rodem równoważona była jedynie przez me mgliste wspomnienie.

Wchodzę do lokalu (Niedźwiadek) i widzę Kwiat. Stała za ladą i z promieniującym na twarzy uśmiechem zbierała zamówienia od klientów. Kwiat to, czy też Anioł poruszył coś głęboko we mnie, ale za to z jak wspaniałym skutkiem! Noc w końcu jakoś minęła… 

Tak naprawdę, ani Kwiat, ani Anioł – te słowa w żaden sposób nie mogą określić tego co poczułem w owej chwili – są jedynie słowami człowieczego umysłu próbującego sięgnąć wysoko do Krainy Bogów, a właściwie to Bogiń… i to tylko jednej.

Swoją drogą udało mi się wczoraj wypić cztery ciemne, miodowe piwa i choć myślałem, że taka decyzja poprowadzi mnie jedynie do „upadku z wysokiego klifu”, tak musze śmiało rzec, że nic takiego się nie stało! Miejmy tylko nadzieję, że to nie coś na pozór ciszy przed burzą, bo właściwa część imprezy zaczyna się dopiero dziś… gdzieś za 7 godzin.

Dzień owocny w sporo pomysłów. Czekają na zrealizowanie.

Strzała kupidyna tkwi w moim sercu już cały tydzień. Jakimś cudem udało jej się ominąć niezliczoną liczbę przeszkód i bez najmniejszego problemu „dotknęła” całą mą osobę. Co ja teraz pocznę?

Siedzę przy ognisku. Czy nad Bugiem rosną drzewa? Kur*a. Jakim Bugiem i jakie drzew? A, na to pytanie akurat znam już odpowiedź. Rosną dęby. Nie, jednak nie rosną. Bobry się chyba tym zajęły. Dobrze wiedzieć, moje życie zmieniło się dzięki temu. Lecimy dalej.

Siedzę przy ognisku. Przychodzi gość. Siada, a nogi wsadza do płonącego ogniska. Wyszło na to, że nie ostrzegliśmy go, że gorące. Będę wiedział na przyszłość i następnym razem uratuję komuś życie. Gościu, uważaj na to ognisko, bo jest gorące! Siedzi zaraz przy płomieniach i niczym się nie przejmuje. Do trzech razy sztuka.

Siedzę przy ognisku i przychodzi dziewczyna. Ładna, mieszka niedaleko. Chcę ją przed nimi uratować, lecz na próżno. Tekst nr.1: „Czarny wyszczupla”. Tekst nr. 2: „Wiesz co jest w tobie najgorsze? Że jesteś zajebista”. Po chwili słuchania żartów o pierdzeniu nieszczęsna kobieta uciekła do środka, a ja nabrałem ochotę, aby wyjść na sam środek ulicy i poczekać tam na wybawiającego mnie od tego wszystkiego kierowcę.

Konkluzja? Imprezowanie w Bieszczadach jest zajebiste.

Dzień 12:

Rest day!

Dzień dwunasty chyli się już ku końcowi. „Wróćmy” zatem do telefonu i facebooka.

Muszę wam powiedzieć, że w sumie to zapomniałem o nich zupełnie. Nie myślę, ani o telefonie, ani o facebooku co naprawdę bardzo mnie cieszy. Szczerze powiedziawszy wydaje mi się, że nie skończy się tylko na październiku, ale jeszcze zobaczymy co i jak. Pozostaje mi tylko kupienie hipsterskiej wersji kolorystycznej nokii 3310…

Mam też kilka pomysłów na rozbudowanie stronki. Zamieszczam tu jedynie kilkuzdaniowe przemyślenia, ale może mógłbym zrealizować jakiś większy projekt? Zobaczę co da się zrobić. Oprócz tego czeka mnie jeszcze rozeznanie środowiskowe, jeśli chodzi o nazwę domeny… i imię tamtej dziewczny…

Do jutra! (Mam nadzieję, że będę miał więcej energii, niż dziś…).

Dzień 13:

Siema! 

Próbowałem dziś zająć się projektem dotyczącym strony całkiem innej od tej, lecz bez gotowego pomysłu ciężko coś stworzyć.

Przydatna jest ta strzałka u góry? Nie musicie scrollować przynajmniej… ta na dole jest chyba zbugowana.

Pada deszcz, a przez obostrzenia ciężko chcieć wychodzić. Zresztą nie ma z kim. W ogóle dzisiaj strasznie dużo czasu pochłonął mi komputer właśnie przez próbę stworzenia czegoś. Ewidentnie mi to nie wyszło i niepotrzebnie tracę tylko czas… a czas przy komputerze szybko mija na niczym. 

No cóż. Zobaczymy jak to będzie jutro. Co mogę robić… co by tu robić… Dowiem się, pozdro!

Dzień 14:

Witam państwa!

Ciekawe jest to, że przez brak tego co znane mogę mieć teraz coś dużo lepszego…Czy tak w życiu nie odbywa się postęp?

Ah, O Pani z Niedźwiadka…

Czuję się odizolowany! Brak mi bliskich znajomych, bo Ci którzy są, są albo daleko, albo zajęci swoimi sprawami… To co robię przez ostatnie dni to przeczenie latom nawyku! Walka nierówna, lecz jest to zaledwie ziarenko piasku – inaczej kilkunastu dni nazwać nie można. Niejako to fundament na nowo stawiany… trzeba o tym pamiętać. Dopiero na nowym fundamencie może wzrosnąć Coś!

Mając dziś przygotowany plan działania byłem w stanie założony cel wykonać bardzo szybko! Nie traciłem przy tym niepotrzebnie czasu, bo wiedziałem dokładnie co i jak chcę zrobić. Polecam…

Dodatkowo… tak się dziś objadłem, że aż żałuję. Było trochę jak przy piciu alkoholu: „Już nigdy się nie napiję”. Podobny brak umiaru…

Na stronie w “aktualne” macie formularz kontaktowy… Siemka!

(P.S. iPhone 12 mini love).

Dzień 15:

Witam!

Im więcej nudy, tym większa chęć do tego, żeby robić coś produktywnego. Dzisiaj głównie czytałem i sprzątałem swoje cyfrowe śmieci, tj. stare pliki i zdjęcia. Punkt ten obejmował 1/7 część przedsięwzięcia, które nazywam Wielkim Oczyszczaniem. Może to już czas na świąteczne porządki?

Z upragnieniem oczekuję weekendu (razem z piątkiem), bowiem wreszcie ma się coś zacząć dziać (chodzi o wychodzenie gdzieś).

Robi się chłodno! Aż musiałem wyciągnąć czapkę z szuflady…

Pozdro!

Dzień 16:

No witam was!

Ponad dwa tygodnie na szlaku bez telefonu i facebooka! Czas płynie zbyt szybko co jest trochę niepokojące. Czy u was też?

Może zacznę biegać… Wielkie Oczyszczanie zrobione w 3/7!

Zauważyłem, że mam trochę czasem jakby zamkniętą naturę. Zdarza się, że jestem przeciwko czemuś, lecz po chłodnej kalkulacji jednak śmiało wybieram tę opcję. Można by powiedzieć, że zbyt szybko mówię „nie” w niektórych sprawach. Ważne by pamiętać, że tak naprawdę każde wyjście gdzieś może odmienić nasze życie jakimś ciekawym zbiegiem okoliczności.

My ludzie – dzieci… i dorośli – także dzieci, lecz takie, które muszą skrywać swoją prawdziwą naturę pod twardą maską dorosłości. Ludzie zrzućcie maski!

Dzień 17:

…Brak telefonu pozwala na bliższą integrację z ludźmi, z którymi spędza się czas. Przez telefony, niektóre spotkania mogą być całkiem niesatysfakcjonujące. Zamiast pokonywać swoje słabości w dziedzinie relacji międzyludzkich łatwiej po prostu jest sięgnąć po telefon. Bla, bla, bla… ile można tego słuchać.

Szczerze powiedziawszy cieszy mnie po prostu jakiekolwiek działanie. Jakiś tam miesiąc bez facebooka, czy telefonu nie jest w zasadzie niczym istotnym (chociaż może okaże się, że jest). To po prostu wstęp do czegoś większego! Może akurat złoży się tak, że będę mógł przenieść tę energię w jakąś inną dziedzinę (nie wiem jeszcze jaką). Jak to mawiam: powoli do przodu.

Powiem wam, że zacząłbym pisać o czymś, ale tak, żeby nie było to specjalnie pesymistyczne. Jakiś temat, jakiś temat, jaki temat? Kurde. Jeszcze nie wiem, ale się dowiem. Walić jakąś powagę. Kogo to obchodzi? Trzeba by zmienić podejście. Wszystko przede mną. Zobaczycie.

SIEMA.

Dzień 18:

Siema.

 [Monolog]

Pozdro!

Dzień 19:

Witajcie!

Skończyłem dziś czytać książkę (trzecią w tym miesiącu) i jutro zabieram się za następną. Ogólnie to posiadam w sobie coraz większą chęć tylko-działania i normalnie nie mogę z nudów wytrzymać. 

W ostatnich dniach trochę zwątpiłem w sens postowania na stronie jakichkolwiek przemyśleń, ale może akurat ktoś to czyta… Pozdrawiam Natalię (może akurat). 

Mam kilka pomysłów do zrealizowania i powoli nad nimi pracuję. Przed sobą mam jeszcze Wielkie Oczyszczanie (zgranych) zdjęć z telefonu i zmiana haseł na bardziej bezpieczniejsze (poczta). Oprócz tego pomysł na stronę internetową (inną). W piątek poproszę Znajomych o pomoc w wyborze nowej nazwy domeny dla tej strony! Dodatkowo: mam teraz dużo czasu na dokończenie niezałatwionych spraw ciągnących się za mną od dłuższego czasu (też takie macie?).

Swoją drogą bycie social bez telefonu jest mega fajne, a poznawanie ludzi i odświeżanie starych kontaktów jeszcze lepsze! W sumie jakoś zawsze starałem się iść w stronę takiego jakby pustelnika, ale teraz widzę, że to zapewne przez telefoniczny przesyt-przerost „kontaktu z ludźmi” (i zapewne brak pewności siebie, tj. “ukryję się za telefonem”). Siedzieć, pisać, nie wyłączaj telefonu – musimy być w ciągłym kontakcie. Nie wyłączę na noc, nie wyłączę na lekcję, na spotkanie, w ciągu dnia. Telefon musi mi wszędzie towarzyszyć, bo mam w nim całe swoje życie i bez niego żyć nie potrafię…

Dzień 20:

Witam!

Wczorajszy wieczór wypełniony był szczęściem, pozytywną energią i chęcią do działania. To naprawdę bardzo dziwne uczucie! W dodatku przełożyło się na dzisiejszy dzień i jego początek był naprawdę super. Wstaję, by działać! Macie tak?

Jeśli chodzi o dzisiejsze działania to skupiłem się głównie na optymalizacji strony (naprawdę nie wiem, czy coś się zmieniło :_ ), oraz na oczyszczaniu konta pocztowego, które chcę usunąć. Chyba będę potrzebował wynająć kogoś do stworzenia grafiki do strony, o której projekcie rozmyślam. Chciałbyś/chciałabyś zrobić ze mną collab?…

Z luźnych wczorajszych przemyśleń to:

Związek po pewnym czasie jakby rośnie i staje się żywą, niezależną istotą czerpiącą pokarm z kłótni i nieszczęścia. Początkowo całkiem niewinny i przyjemny, z czasem zaczyna przerastać obie strony! (To nie musi być wcale prawda).

Swoją drogą bardzo ciekawe są przypadkowe, niespodziewane sytuacje, które chyba bardziej nas rozwijają, niż rzeczy, które znamy i które wydają nam się najlepsze.

Zastanawiam się nad urozmaiceniem swojego stylu. W tej kwestii wydaje mi się, że jestem naprawdę bardzo ograniczony, ale czy to nie jest w pewnym sensie normalne? Najlepiej byłoby mieć stylistkę, osobę, która wesprze. Czy taka osoba nie stoi na równi z nauczycielem, czy też mentorem? No, bo nawet, jeśli chcemy ubierać się lepiej, to czy nie ograniczamy się już na samym początku? Raczej ograniczamy się do tego co nam wydaje się być najlepsze. Taki stylista natomiast mógłby wskazać nam rzeczy wedle naszych potrzeb dzięki swojej wiedzy. Tym samym moglibyśmy chodzić w tym co nam się podoba i jednocześnie jakby poszerzyć horyzonty!

Jeśli masz jakieś przemyślenia dotyczące tego co napisałem, a może z czymś się nie zgadzasz to napisz. Do jutra!